Historia wyszukiwania

  • Historia wyszukiwania jest pusta
 
Paulina Tomasik

Wideorejestrator a prawo. Czy używanie kamerki samochodowej jest w pełni legalne?

Moda na montowanie wideorejestratorów w samochodach przybyła do nas nie z Zachodu, jak większość nowinek, ale ze Wschodu. Tak, tak z tego „dzikiego” Wschodu, na którym samogon pije się nawet z niedźwiedziami. W Rosji kamerki samochodowe to podstawowe wyposażenie niemal każdego pojazdu. Rosjanie słyną z brawurowej jazdy, więc nagrania często stają się jedynym sposobem na ustalenie, kto jest sprawcą wypadku, a kto poszkodowanym. Czy i w Polsce materiały z wideorejestratorów mogą służyć za dowód w sprawie? Wyjaśniamy, kiedy i w jakim zakresie można legalnie korzystać z filmików nagranych kamerkami samochodowymi.

Czego dowiesz się z tego wpisu?

  • Czy w Polsce wolno korzystać z kamerek samochodowych?
  • Czy publikowanie filmików z wideorejestratora w internecie jest legalne?
  • Czy nagranie z wideorejestratora można wykorzystać w sądzie?

W skrócie

Korzystanie z wideorejestratorów jest w Polsce legalne i nie zmieniło tego nawet wprowadzenie RODO. Filmiki z kamerek samochodowych możemy wykorzystywać w ramach użytku osobistego, czyli gromadzić na wszelki wypadek czy pokazywać rodzinie i znajomym. Nie możemy jednak publikować ich w internecie.

Czy używanie wideorejestratora w Polsce jest legalne?

Odpowiemy krótko – tak. W Polsce nie istnieją przepisy, które zabraniałyby jazdy z kamerką przymocowaną do przedniej szyby samochodu. W przeciwieństwie do na przykład Austrii, gdzie używanie wideorejestratorów traktuje się jako wizyjny monitoring miejsc publicznych i karze się mandatem w wysokości nawet 10 tysięcy euro. Z drugiej strony polskie prawo nie precyzuje zakresu, w jakim można wykorzystywać zdobyte w ten sposób materiały – przepisy nie mówią ani o posługiwaniu się nimi w postępowaniach sądowych, ani o ich publikowaniu w internecie. W sprawach spornych sędziowie odwołują się więc do prawa o ochronie wizerunku i danych osobowych. To rodzi jednak kolejne wątpliwości, bo sytuacje, do których próbuje się je odnosić, są specyficzne. Zwłaszcza po wprowadzeniu RODO – ogólnoeuropejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych, które weszło w życie 25 maja 2018 roku.

Kamerki samochodowe a RODO

RODO, choć bezpośrednio nie dotyczy kierowców, wywołało sporo zamieszania w środowisku motoryzacyjnym. Niedługo po jego wprowadzeniu na forach samochodowych pojawił się wysyp postów, które ostrzegały przed używaniem wideorejestratorów. Zdaniem internetowych ekspertów nagrywanie innych uczestników ruchu drogowego miało naruszać zasady ochrony danych osobowych, za co groziła kara – uwaga, bo robi wrażenie – 20 milionów euro. Od razu uspokajamy – to tak nie działa.

Owszem, przepisy RODO w pewnym stopniu dotykają kwestii nagrywania filmików za pomocą kamerki samochodowej. Mówią o przetwarzaniu danych osobowych. Wyrażenie „dane osobowe” ulega tutaj jednak rozszerzeniu – to nie tylko imię, nazwisko i PESEL. Kryją się pod nim wszystkie informacje, które mogą posłużyć do identyfikacji danej osoby, a więc również identyfikator internetowy, dane o lokalizacji czy pewne fizyczne znaki szczególne, na przykład tatuaż, znamię, oryginalny kolor włosów. W świetle przepisów RODO również „przetwarzanie” zyskuje nowe znaczenia – od zbierania i utrwalania, przez porządkowanie i przechowywanie, aż do wykorzystywania i udostępniania.

W przypadku kierowców danymi osobowymi stają się więc numery rejestracyjne, a także kolory i marki ich samochodów, rysy czy wgniecenia oraz lokalizacje, w których obrębie się poruszają – jeśli są na tyle charakterystyczne, że umożliwiają identyfikację. Nagrywanie innych uczestników ruchu drogowego podpada natomiast pod przetwarzanie danych. Czy to oznacza, że korzystanie z kamerek samochodowych po wprowadzeniu RODO jest nielegalne? No nie…

Wideorejestratory a RODO

Czy w czasach RODO korzystanie z wideorejestratorów nadal jest legalne?

Musimy zwrócić uwagę na dwa inne zapisy rozporządzenia z 25 maja 2018 roku. Pierwszy z nich mówi, że informacji nie traktuje się w kategoriach danych osobowych, jeśli ustalenie na jej podstawie tożsamości danej osoby wymagałoby nadmiernych starań, kosztów lub czasu. Tak jest na przykład z numerami rejestracyjnymi. Oczywiście można dzięki nim zidentyfikować kierowcę, ale nie bez pomocy odpowiednich instytucji – przeciętny Kowalski nie ma więc dostępu do takich danych.

Drugi z zapisów, które należy wziąć pod uwagę w tym przypadku, mówi o osobistym lub domowym wykorzystaniu materiałów tego typu. Jeśli używamy kamerki samochodowej do celów osobistych (jako osoba fizyczna) i nie czerpiemy z tego żadnych zysków, nie dotyczą nas przepisy RODO o ochronie danych osobowych. Możemy takie filmiki kolekcjonować, przechowywać, pokazywać rodzinie i znajomym – dopóki robimy to prywatnie, nie łamiemy prawa.

Ostrożnie z publikacją w internecie!

Weźmy prosty przykład. Jesteś świadkiem sytuacji, w której kierowca obłędnego Ferrari Portofino w chamski sposób wymusza pierwszeństwo, a potem odjeżdża z piskiem opon, na do widzenia prezentując niewybredne gesty. Rzecz ma miejsce obok wielkiej fabryki. To ważny szczegół, bo umożliwia ustalenie tożsamości siedzącego za kółkiem – kierowcą jest prezes przedsiębiorstwa, który codziennie parkuje na ściśle wyznaczonym dla niego miejscu. Całą sytuację nagrał wideorejestrator w Twoim samochodzie. Filmik możesz pokazywać rodzinie i znajomym – również wtedy, gdy wszystkie zebrane do kupy szczegóły pozwalają na identyfikację kierującego – ale nie możesz udostępnić go w internecie, nawet z przestrogą „nie bądźcie jak kierowca tego Ferrari Portofino”.

Kiedy publikujesz nagranie w sieci, obowiązują Cię nie tylko przepisy o ochronie danych osobowych, ale też regulacje kodeksu cywilnego dotyczące naruszenia dóbr osobistych. Udostępnienie materiału w internecie wychodzi bowiem poza użytek prywatny. Dotyczy w końcu innych, całkowicie postronnych osób. Ci, którzy pojawiają się na filmiku, mogą sobie nie życzyć, aby ich wizerunek został publicznie rozpowszechniony. Mają pełne prawo do żądania usunięcia materiału, a nawet, jeśli dowiodą, że przez taką publikację ponieśli jakieś straty, choćby wizerunkowe, mogą żądać zadośćuczynienia. Nadmienimy tylko, że kary są wysokie.

Jeśli chcesz działać zgodnie z przepisami, nie publikuj nagrań z wideorejestratora w internecie – nawet jeżeli „ocenzurujesz” twarze osób pojawiających się na filmie i tablice rejestracyjne samochodów. Wypikselowanie niektórych szczegółów często nie wystarczy. W końcu, jak już zauważyliśmy, identyfikację aktorów takiego nagrania umożliwiają inne detale, na przykład oryginalny kolor samochodu.

Filmiki z kamerek samochodowych w akcji Stop Agresji Drogowej

Filmik z kamerki – broń na szaleńców za kółkiem

Zarejestrowane przez kamerę łamanie przepisów możesz wykorzystać w inny sposób – dostarczając je do pobliskiej komendy. W placówkach wojewódzkich, w ramach akcji Stop Agresji Drogowej, uruchomiono nawet specjalne skrzynki, na które można przesyłać takie materiały. Filmik trzeba jednak dokładnie opisać, zamieszczając takie informacje, jak data, godzina i miejsce zdarzenia, numer rejestracyjny samochodu, którego kierowca złamał przepisy, oraz swoje dane: imię, nazwisko, adres i telefon kontaktowy.

Jak pokazują statystyki, Polakom spodobał się ten pomysł – na skrzynki policji z roku na rok trafia coraz więcej wiadomości. Świadczy to nie tylko o tym, że chętnie korzystamy z wideorejestratorów, ale też o tym, że zmienia się nasz sposób myślenia. Nie traktujemy już takich działań w kategoriach donosu, a obywatelskiego obowiązku. Chcemy jeździć bezpieczniej, więc nie akceptujemy nieodpowiedzialnych zachowań na drodze i piętnujemy kierowców, którzy swoją brawurą i głupotą zagrażają nie tylko sobie, ale też innym. To powinno cieszyć. Podobnie jak skuteczność takich działań – 2/3 nagranych na filmach wykroczeń kończy się mandatem lub sprawą sądową. Dzięki takiemu nagraniu policji udało się na przykład ustalić tożsamość kierowcy, który na autostradzie A4 blokował przejazd karetki transplantacyjnej. O sprawie swego czasu było głośno, bo karetka wiozła serce dla chorego dziecka. Na krakowskim lotnisku wojskowym czekał już gotowy do startu samolot, więc liczyła się każda minuta.

Nagranie z wideorejestratora jak czarna skrzynka

Materiały z wideorejestratora możemy też wykorzystywać we własnej sprawie, na przykład w postępowaniu sądowym, aby rozwiać wątpliwości, kto jest sprawcą wypadku. To, czy filmik zostanie dopuszczony jako dowód, zależy jednak od sędziego – zgodnie z zasadą swobodnej oceny dowodów. Może zostać odrzucony z powodu złej jakości, która uniemożliwia identyfikację pojawiających się w nim osób, braku zarejestrowania daty i godziny, niemożności ustalenia miejsca zdarzenia czy dostarczenia na nieoryginalnym nośniku.

Aby mieć pewność, że wideorejestrator spełni swoją funkcję, warto wybrać model, który nagrywa filmy wysokiej jakości oraz rejestruje na nagraniu datę i godzinę. Tylko wtedy takie nagrania mogą się na cokolwiek przydać. Kamerki samochodowe sprawdzonych marek, takich jak Philips, znajdziesz na nocar.pl.

Być może zainteresuje Cię również:

Jak wybrać wideorejestrator?

12 aplikacji dla kierowców, które warto znać

Źródło zdjęć: shutterstock.com

Dodaj komentarz

Przepraszamy, musisz się zalogować, aby móc napisać komentarz.